Faktoring w branży budowlanej część II – Jak zrealizować kontrakt i przy tym nie polec!

koparkaAby pracować trzeba mieć zlecenia.
Aby mieć zlecenia trzeba wygrać przetarg.
Aby wygrać przetarg trzeba dać najniższą cenę.
Czy mi się to opłaci? Na to pytanie najczęściej już nie znamy odpowiedzi.

W branży budowlanej przy składaniu ofert w przetargach starając się o jak najlepsze kontrakty każdy z oferentów stara się przewidzieć jakie oferty da konkurencja.

W Polsce prawo o zamówieniach publicznych nie jest idealne, a na jego podstawie organizowana jest większość przetargów w branży budowlanej. W przeważającej części nie liczą się referencje, staranność, terminowość, zaplecze kadrowe i sprzętowe tylko CENA. Aby wygrać dobry przetarg trzeba oczywiście mieć referencje i „czysty” ZUS i US, ale bez zaoferowania najniższej ceny szans często nie mamy.

Taki stan rzeczy determinuje kalkulacje kosztów własnych wielu firm budowlanych. Najpierw myślimy ile dadzą inni, do ilu my możemy zejść by być najtańsi, a dopiero później czy nam się to w ogóle opłaci.

Kalkulacja często robiona jest pobieżnie – tyle na materiały, robociznę, z kosztów stałych bierzemy tylko leasingi jako najbardziej pilne stałe obciążenie i obcinamy jeszcze ceny w dół bo może materiały będą tańsze i zrobimy to szybciej więc jeszcze coś dla nas zostanie. Ok., składamy ofertę. Wygrywamy!! Jest praca na dwa miesiące.

Szybkie podpisanie umowy i już zabieramy się do roboty. Staramy się jak najbardziej, jak najszybciej i udaje się. Wyrobiliśmy się przed terminem – roboczogodziny nam się spinają, materiały kupione w dobrych cenach do zapłaty w terminie 30 dni. Wszystko super. Generalny wykonawca zadowolony, reprezentant inwestora klepie nas po plecach – super robota!

Zostaje nam tylko wystawić fakturę. Protokoły podpisane szybko. Zaglądamy do umowy – termin płatności dobry, bo negocjacje w tym zakresie były ostre i mamy zapisane tylko 30 dni. Od faktury odciągną sobie 10% kaucji gwarancyjnej i 5% kosztów wspólnych budowy. Daje nam to 85% faktury do wypłaty. Pozostaje tylko czekać.

W trakcie realizacji kontraktu środki własne się już skończyły, bo przecież leasing nie czeka, aż skończę pracę. Ludzie też co miesiąc dostają pensję, a nie chcą poczekać razem ze mną. Facet od materiałów grozi sądem jak mu nie zapłacę, przecież materiały były potrzebne na początku prac, a nie na końcu, więc termin też już dawno minął. Co robić? Dzwonię może zapłacą wcześniej. To raczej rzadkie, ale nie niemożliwe. Niestety się nie uda. Czekam więc dalej cierpliwie.

Minęło 30 dni. Dzwonię do generalnego, gdzie są moje pieniądze, bo przecież na koncie ich nie widzę. Dowiaduję się, że kolejne prace na tym etapie się przeciągają i oni też czekają. Inni zawalili. Dowiaduję się, że prace, które ja wykonałem są nieodebrane przez inwestora i mogę dzwonić za tydzień może dwa. Oczywiście wściekłość. Przecież następną taką robotę to ja bym już skończył w tym czasie. Tylko za co.

Idę do prawnika – no przecież nie za darmo. Pierwsze pytanie: czy był Pan podwykonawcą kwalifikowanym, czyli wpisanym na listę podwykonawców? Chyba tak, przecież inwestor mnie widział na budowie, klepał nawet po plecach! Papieru na to niestety nie mam! Sprawa jest do wygrania, ale nie można liczyć na szybki wynik. Koszty mnie pogrążają.

Oczywiście powyższy przykład jest lekko przerysowany, ale niestety zbyt często spotykany w naszej rzeczywistości. Firmy, które znajdują się na skraju bankructwa tylko dlatego, że ktoś im nie zapłacił w terminie to codzienność w każdej branży.

Co zrobić by tak się nie stało. Jednej recepty na to jeszcze nikt nie wymyślił, ale jest kilka podstawowych warunków dobrej realizacji kontaktu:

inwestor1. Przede wszystkim trzeba wiedzieć kto jest inwestorem, bo to od jego kondycji finansowej zależy, czy w ostateczności otrzymamy zapłatę za wykonaną pracę.

 

lista podwykonawców2. Pracując jako podwykonawca należy też dopilnować, by od samego początku być wpisanym na listę podwykonawców zaakceptowanych przez inwestora. Pamiętajmy, generalny wykonawca i inwestor odpowiadają solidarnie za zobowiązania na danej inwestycji pod warunkiem dopilnowania przewidzianych procedur.

 

planowanie3. Planuj! Brak planu to najgorszy plan. Przed przystąpieniem do negocjacji kontraktu zaplanuj swoje wydatki. Pomyśli o wszystkich swoich kosztach nie tylko tych bieżących. Zastanów się nie tylko ile na tym zarobisz, ale kiedy te pieniądze otrzymasz. Przy dłuższych inwestycjach fakturowanie częściowe jest konieczne, bo inaczej ty finansujesz całą inwestycję. Czy Ciebie na to stać?

 

finansowanie4. Pomyśl o finansowaniu – na ile wystarczy środków własnych i kredytu, a może przy dłuższych terminach przyda się faktoring?

 

Co daje Ci faktoring? Faktor sprawdzi przede wszystkim kontrahentów, czyli inwestora i generalnego wykonawcę. Wymagać będzie również wpisu na listę podwykonawców. W planowaniu nie pomoże, roboty nie wykona, ale sfinansuje faktury co pomoże ci opłacić bieżące wydatki. W przypadku opóźnień w płatnościach to on zajmie się windykacją, a ty będziesz mógł spokojnie zająć się kolejnym zleceniem mając zapłacone swoje bieżące zobowiązania.

Na rynku działa wielu Faktorów. Każdy z nich ma swoje procedury oraz systemy naliczania prowizji. W AOW umowa faktoringowa dostosowana jest do finansowania mikro, małych i średnich firm. Przykładowo odnosząc się do opisywanej tu kalkulacji kosztów, podpisanie umowy z AOW Faktoring nie generuje żadnych opłat stałych (tj. prowizji przygotowawczej, prowizji od limitów, prowizji administracyjnych, prowizji od przelewu itp.) Koszt finansowania jest związany tylko i wyłącznie z przekazywanymi fakturami i jest prosty do wyliczenia. W przypadku nie przekazywania żadnych faktur NIE ponosisz żadnych kosztów. Można więc w naszych wyliczeniach w prosty sposób uwzględnić koszt finansowania w różnych wariantach. A jest to niestety jeden z elementów często pomijanych przy kalkulacji rentowności kontraktu.

Barbara Adamowicz